Wygrzebałam gdzieś przepis i zdjęcia z czeluści komputera. Wiem, że już po sezonie, jednak dynia jest na tyle wdzięczna, że dobrze się przechowuje, więc może ktoś ma ją "zachomikowaną" i chętnie skorzysta z przepisu nawet teraz.
Święta już dawno za pasem, a ja wyskakuję dopiero z makowcem ;) leniwcem blogowym od jakiegoś czasu jestem strasznym, przez co ten przepis nie jest jeszcze ostatnim z okresu Bożego Narodzenia. Mam jednak nadzieję, że do Wielkanocy się wyrobię ;)
Pomimo swojej prostoty, te mielone zaskakują swoim smakiem.
W moim domu zrobiły furorę. Usłyszałam od dzieciaków, że oceniają te kotlety na 1000 punktów (przy czym maksymalna ilość punktów, którą mogłam otrzymać to było 10) :)
To tylko mięso i cebula, a zajadali się nawet ci bardziej wybredni ;)
Tort-ogródek postał kilka dni temu na ósme urodziny moich dzieciaków. Lena dostała swoją wersję w kwiatami, Igor - z żelkowymi robakami. Obydwoje byli bardzo zadowoleni.
Odnośnie kwiatków. Wiem, że są pszenne. Jednak tort nie był dla mnie, Lena nie musi unikać pszenicy. To tylko ozdoba, można użyć innych dekoracji bezpszennych.